Gdy obudziły mnie promienie wschodzącego słonka uśmiechnęłam się w kierunku okna. Choć na chwilę chciałam zapomnieć o wszystkich problemach i nacieszyć się chwilą. Nie trwała ona długo, obudził mnie dźwięk budzika, który koniecznie chciał zepsuć mi tą radość jaka mnie ogarnęła. Otuliłam się koszulą mojego P. którą kiedyś mu podebrałam i poszłam zjeść płatki kukurydziane. W momencie, gdy poczułam jego zapach na kawałku materiału zrozumiałam jak bardzo za nim tęsknie. Nie widzieliśmy się kilka dni, a ja postrzegam to jakby dzieliły nas tysiące kilometrów.
Jutro przyjeżdża moja współlokatorka. Wprowadza się ze swoimi betami na całego. Coś czuję, że nasze przytulne mieszkanko zamieni się w rupieciarnie. POMÓŻCIE!