sobota, 12 marca 2011

Wiosna!

Jak miło wreszcie wypocząć we własnym łóżku :) A jak miło jest zobaczyć od samego rana to piękne słońce. Myślę, że już wszyscy z niecierpliwością czekali na przyjście wiosny. W tym roku zima dała nam popalić!
Jest to dla mnie wyjątkowa pora roku. Przyroda budzi się do życia, a my mamy okazje to oglądać. To niesamowite! Uwielbiam ją również, dlatego że się wtedy urodziłam. Tak więc już niedługo szykuje się impreza urodzinowa. Wybrałam sobie już prezent. Kiedyś pokazywałam wam propozycje i wybrałam łańcuszek z zawieszką w kształcie serca. Poza tym postanowiłam zrobić sobie wreszcie tatuaż. Będąc w szpitalu długo nad tym myślałam i doszłam do wniosku, że muszę wreszcie coś zmienić. Miałam na uwadze przefarbowanie włosów, ale podoba mi się to, że jestem szatynką i nie chce tego zmieniać. Tak więc stanęło na tatuażu, właśnie takim na karku jak wam kiedyś pokazałam. Już się nie mogę doczekać!
 Widziałam, że niektóre z was interesuje temat mojego znajomego :) Tak więc kochani chyba oszalałam! Czuję się jak zauroczona małolata. Ktoś by powiedział: Weź się w garść, Ile ty masz lat? Tak wiem już za kilka dni będę miała 19, ale na prawdę tego nie da się opisać. Leżąc w szpitalu Paweł codziennie mnie odwiedzał. Potrafiliśmy przegadać 5 godzin. Z natury jestem bardzo skrytą osobą, ale jemu udało się zdobyć moje zaufanie. Wiem, że zawsze mogę do niego zadzwonić. No tak, ale co dalej? Powiem wam szczerze, że nie mam pojęcia...

czwartek, 10 marca 2011

Uf!

Ostatnie kilka dni były dla mnie bardzo męczące. Co dzień budząc się widziałam te okropne szpitalne łóżka, ale przede wszystkim chorych ludzi. Zawsze kiedy wychodziłam z sali na korytarzu słychać było płacz małych dzieci, krzyk lekarzy. Kiedy zobaczyłam małego chorego chłopca zmiękło mi serce. Ta cała szpitalna atmosfera potrafi doprowadzić do szału! Już po dwóch dniach miałam dosyć... No, ale jakoś to przetrwałam : ) Dziś budząc się w tym niewygodnym łóżku wiedziałam, że to koniec tej udręki. Wreszcie porządnie się wyśpię i zjem coś smakowitego. O szesnastej przyjechał po mnie tata. Pomógł mi się spakować i pojechaliśmy! Przez całą drogę liczyłam zawzięcie kilometry. Widząc w oddali swój blok pojawił się szeroki uśmiech na mojej twarzy. Gdy tylko przekroczyłam próg drzwi mama powitała mnie z moimi ulubionymi babeczkami :) Nie mogłam się nacieszyć. Nawet moja młodsza siostra udawała, że choć trochę jest szczęśliwa.
A teraz wreszcie włączyłam notebooka i popijam gorącą kawę z mlekiem siedząc beztrosko na łóżku z moim ukochanym pieskiem. Postaram się nadrobić komentowanie waszych blogów i w kolejnych notkach pisać coś ciekawszego niż dzisiaj. :*
Jakoś mi się spodobał nastrój tego zdjęcia. Widzę w nim nie tylko wielkie zadumanie, ale i szczęście :) Znalezione w google.

czwartek, 3 marca 2011

szpital

Przez ostatnie dni nie zaglądałam w ogóle na mojego bloga, na wasze też. Nie wiem czy kogoś to obchodzi, ale chciałam za to przeprosić. Jak pewnie się domyślacie jestem w szpitalu. Mój brak odpowiedzialności przerodził się w zapalenie płuc. Aj szkoda gadać! Nie mam na nic siły, cały czas gorączkuje i jest mi bardzo źle! :( Chcę, żeby to wszystko się już skończyło... Także przepraszam za nieobecność, a korzystając z okazji, że mogę trochę pobuszować po internecie chciałam dać jakiś znak życia. Wspomnę jeszcze o pewnym gościu, który dzisiaj mnie odwiedził. O tak przyszedł do mnie Paweł ni stąd ni zowąd. Byłam trochę zła, bo nie lubię jak ktoś ogląda mnie w takim stanie. Posiedział przy mnie i mogliśmy bez pośpiechu porozmawiać :) Napiszę to otwarcie i bez zastanowienia: Paweł to najlepsze co mnie spotkało w ciągu ostatnich miesięcy. Jest po prostu cudowny i mam nadzieje, że nasza znajomość nie skończy się tylko na przyjaznych uściskach.